Listopad 2013

Moderatorzy: chemik83, azja-83

Listopad 2013

Postprzez leoni » 01 Gru 2013, 19:37

Zapraszam do kolejnej lektury listopadowego MA i Zeszytów Akwarium:

Image

Image

Magazyn Akwarium nr 11/2013 (134)

Drodzy Czytelnicy!
W naszej polskiej tradycji listopad jest miesiącem zadumy, w którym szczególną i czułą pamięcią otaczamy tych, którzy odeszli. Wspominamy przyjaciół i bliskich z naszych rodzin – zwłaszcza tych, z którymi jeszcze niedawno namacalnie obcowaliśmy: rozmawialiśmy, kłóciliśmy się, podróżowaliśmy, chodziliśmy do kina i dzieliliśmy po prostu życie w najrozmaitszych jego przejawach. Nie sposób w listopadzie nie wspomnieć również o zmarłych pionierach i popularyzatorach akwarystyki, którzy wytyczali nowe trendy. O badaczach, hodowcach oraz wizjonerach, którzy odpowiedzialnie uczyli przyszłe pokolenia i pokazywali, czym jest i czym powinna być akwarystyka. Nie powinniśmy – zwłaszcza w czasach bylejakości i cynizmu – zatracić łączności również z tymi, którzy potrafili z pasją opowiadać o swoich hodowlanych doświadczeniach i pisać tak, że aż dech zapierało. Czym byłoby nasze hobby, gdyby nie oni? W zupełnie odmiennych, o ileż trudniejszych warunkach, bez udogodnień technicznych, szczycili się sukcesami, które nam nieraz przychodzą z dużo większym trudem. Na pewno każdy z Was ma kogoś takiego w swoim polu widzenia. Dla mnie jednym z takich autorytetów pozostaje zmarły w listopadzie 2008 roku Stanislav Frank. Ten pochodzący z Moraw ichtiolog, redaktor i akwarysta był przez lata redaktorem naczelnym wychodzącego w Czechosłowacji, a potem w Czechach periodyku „Akwarium Terrarium”. Od najmłodszych lat rozkochany w akwarystyce, miał niewiarygodne sukcesy w badaniu, rozmnażaniu i opisywaniu wielu gatunków ryb. Jego nazwisko było znane szeroko, gdyż jego artykuły i książki przetłumaczone zostały na wiele języków. Ale dla mnie, niegdyś młokosa, był nade wszystko autorem jednej, świetnej i znakomicie zilustrowanej, jak na owe czasy, księgi – Wielkiego Atlasu Ryb. Tak, Wielki Atlas Ryb to była dla mnie książka mityczna. Mityczna, bo wciąż o niej słyszałem, lecz pomimo zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań, nie mogłem jej zdobyć. Nie chodziło bynajmniej o pieniądze, albowiem były to czasy dla wielu dzisiejszych akwarystów trudne do wyobrażenia, kiedy to dużo się czytało, rozmawiało o przeczytanych publikacjach, a na dodatek niepropagandowe książki były towarem trudno dostępnym. Zdobywało się je „spod lady” albo stało się po nie często od bladego świtu w kolejce wychodzącej na zewnątrz księgarni. I kiedy w końcu owo fundamentalne kompendium Pana dra Franka udało mi się z pomocą kuzyna zdobyć, nie przestawało mi ono odtąd służyć poradami w kultywowaniu hobby, a także w zastanawianiu się, jakie gatunki warto zdobyć do swoich pierwszych akwariów.
Listopadowe wydanie MA otwiera artykuł Marzenny Kielan Sprytny… jak ryba? Dotyczy on nietuzinkowych zachowań i strategii przetrwania wybranych gatunków ryb. Osobiście bardzo sobie cenię teksty tej znawczyni, gdyż mogą one stać się dla wielu początkujących autorów szkołą pisania o akwarystyce i problemach z nią związanych. Po ichtiofaunie jeziora Malawi oprowadza nas, jak zwykle z pasją, Wojciech Sierakowski, stawiając wszystkich miłośników tego akwenu oko w oko z fascynującą rybą: Astatotilapia calliptera. Z kolei w ramach cyklu „Moje Akwarium”, w którym przedstawiamy zbiorniki Czytelników, Marcin Schubert zaprasza nas do przyjrzenia się swojemu projektowi, czyli przejrzystym wodom Amazonii. Czy rodzime kiełbie, widywane w rzekach, można hodować w akwariach? Zapytamy o to Maksa Przybylskiego. Jakie są podstawowe zasady leczenia ryb słodkowodnych? To pytanie skierujemy do Marty Posim, specjalisty chorób ryb, która wyłuszcza rzecz całą jasno i lapidarnie. Z jej tekstem współgra swoisty apel Anny Malinowskiej, by uczynić warunki chowu naszych podopiecznych lepszymi, czyli jak najbardziej zbliżonymi do optymalnych. Wreszcie Łukasz Skomorucha próbuje wprowadzić nas w zawiłości ostatnich przetasowań w systematyce królewskich ryb, jakimi są bez wątpienia arapaimy. A na koniec o tyleż trudnym, co wdzięcznym fotografowaniu bojowników opowiada w swojej kolejnej odsłonie cyklu o fotografii akwarystycznej Jacek Klonowicz. W tym wydaniu, co pewnie zauważyliście, zabrakło felietonu Aleksandra Bielskiego. Zaczepne i kontrowersyjne formy tego Autora, utrzymane w poetyce gatunku, okazały się jednak dla niektórych Czytelników nie do przyjęcia – dlatego postanowiliśmy ich publikację zawiesić.
Paweł Czapczyk
Redaktor Naczelny
pczapczyk@magazynakwarium.pl

Spis treści
Marzenna Kielan: Sprytny jak… ryba
Wojciech Sierakowski: Astatotilapia calliptera „Thumbi East”
Marcin Schubert: Moja Amazonia – wody przejrzyste
Max Przybylski: Kiełbie w akwarium
Marta Posim: Podstawowe zasady leczenia słodkowodnych ryb akwariowych
Łukasz Skomorucha: Zmiany w systematyce arapaim
Anna Malinowska: Jakie akwarium – taka ryba
Jacek Klonowicz: Szkoła fotografii akwarystycznej: Betta splendens w kadrze

Image

Joanna i Paweł Zarzyńscy
Pławikoniki i iglicznie w akwarium
Pławikoniki, zwane potocznie „konikami morskimi”, należą do najlepiej znanych, a zarazem najbardziej oryginalnych ryb zamieszkujących ciepłe wody słone dookoła niemal całej kuli ziemskiej. Za sprawą swych niezwykłych kształtów i fascynującego trybu życia stanowią obiekt marzeń wielu akwarystów. Marzenia te są jak najbardziej możliwe do spełnienia, bowiem niektóre gatunki mają niewygórowane wymagania i z powodzeniem dają się pielęgnować, a nawet rozmnożyć w niewielkim zbiorniku. Nie ma jednak róży bez kolców – ryby te, choć niekłopotliwe lokalowo, stawiają przed opiekunem inne wyzwania i to wcale niemałe. Najwięcej problemów przysparza zazwyczaj kwestia ich prawidłowego wykarmienia. Co ciekawe, nie chodzi tutaj o rodzaj podawanej karmy i potencjalne kłopoty związane z jej zdobyciem – wręcz przeciwnie, wiele gatunków pławikoników zadowala się bowiem najzwyklejszym, ogólnodostępnym mrożonym planktonem: artemią, oczlikiem, lasonogami. Problem stanowi natomiast częstotliwość karmienia konieczna dla zachowania ryb w dobrej kondycji. Specyfika budowy ich przewodu pokarmowego sprawia, że w naturze żerują one praktycznie bez przerwy przez większą część doby i podobną możliwość trzeba zapewnić im w akwarium. Zdecydowanie nie są to więc ryby dla każdego. Jeśli jednak możemy pozwolić sobie na regularne podawanie im pokarmu co najmniej trzy razy dziennie przez siedem dni w tygodniu, to pozostałe aspekty pielęgnacji nie powinny przysporzyć większych trudności. Przyjrzyjmy się zatem bliżej wybranym gatunkom tych niezwykłych ryb, a także ich bliskich kuzynów – igliczni, które, choć ustępują konikom oryginalnością kształtów, przypominają je bardzo zarówno pod względem zwyczajów, jak i wymagań stawianych akwarystom.
500L+120lsump,1XHQI 150W 20K+2x80W aktynika+2x120W LED,obieg Aquabee5000,cyrkulacja Tunze 6095+ WP40, 50kg LR, Odpieniacz DIY by skiba
Awatar użytkownika
leoni
Site Admin
 
Posty: 3792
Obrazki: 244
Rejestracja: 16 Wrz 2007, 15:11
Miejscowość: Rybnik
Blog: Wyświetl wpis (0)
Gadu-gadu:: 4748459

Wróć do Magazyn Akwarium

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość